Mylisz się, kierowcy Formuły 1 muszą stale ćwiczyć, żeby przeciążenia nawet 6G nie pourywały im głowy.
Chodziło mi o to, czy prowadzenie samochodu jest ćwiczeniem poprawiającym coś, a nie o to, czy prowadzenie F1 wymaga ćwiczeń fizycznych.
Dla jasności. F1 nie jest sportem w moim odczuciu(dodałem przecież magiczne literki IMO, żeby każdy mógł sobie to spokojnie olać). Rozstrzyganie tego w oparciu o definicję nie ma sensu, bo ta definicja jest bardzo wąska i w oparciu o nią wiele rzeczy można wyeliminować z grona sportu. Dyskusję pociągnąłem, bo LongTallSally, która jak sądzę chciała pokazać, że F1 to sport, wkleiła tę definicję i napisała, że wszystko jest jasne.
BabciaKartoflanka napisał/a:
przede wszystkim SPORT
Pokazałem 3 odstępstwa od definicja sportu, Ty podjęłaś nieudolną argumentację wobec zaledwie jednego z nich (przy okazji odwołując się do tego, że to jest sport, czyli praktycznie rzecz biorąc napisałaś "że F1 to sport o ile F1 to sport" co nic nie wnosi do dyskusji... pamiętam, że jedna z dziewczyn na tym forum studiuje prawo, błagam Cię napisz, że to nie jesteś Ty) i nadal twierdzisz, że to jest sport. Mnie w ten sposób do niczego nie przekonasz.
BabciaKartoflanka napisał/a:
Poza tym, jesli podjac Twoj tok rozumowania to co z taka dyscypilina jak szachy ?
Szachy mają tylko jedno odstępstwo od tej definicji. Dotyczą sfery umysłu, a nie fizycznej. Poza tym ja tylko pisałem o swoim zdaniu na temat F1, to nie ja się odwołałem do definicji. Jak ktoś chce się odwołać do definicji i powiedzieć, że szachy to nie sport to ma do tego prawo. W moim odczuciu szachy łatwiej podciągnąć pod sport niż F1.
BabciaKartoflanka napisał/a:
Pytałam o to, czy zaliczysz to do dyscypliny sportu a nie to czy sie interesujesz samochodami czy nie, bo chyba o dyscyplinach sportu rozmawiamy a nie o zainteresowaniach
Opinię o F1 oparłem o jakąś swoją wiedzę. Nie mam wiedzy odnośnie sędziowania i wpływu środków technicznych w tych innych dyscyplinach, więc nie będę pisał o swoich odczuciach wobec nich.
_________________ "and then I go and spoil it all
by saying something stupid
like: "I love you" "
1. " niesprawiedliwe ze względu na sędziowanie" a "Od "zwykłej rekreacji" ma go różnić przestrzeganie szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie". Hamilton łamie zasady i zyskuję w ten sposób więcej niż później traci przez karę.
1. Hamilton to nie jedyny zawodnik w F1. Wiec reszta przestrzega , a przynajmniej stara sie przestrzegac zasad tej dyscypliny. Hamiltonowi to tez sie zdarza ; ) Tak wiec, odwołanie sie do przypadku jakim jest Hamilton nie było najlepsze ; ))
kenusarf napisał/a:
2. "według nauki o wychowaniu fizycznym" a "raczej nie ma zdrowotnego wpływu na uprawiających". Nie sądzę, aby F1 jakoś podlegała pod wychowanie fizyczne. Choć oczywiście mogę się mylić.
2. Jak juz wczesniej napisał kanar F1 to sport , gdzie zawodnicy MUSZA miec dobra kadycje, MUSZA cwiczyc, chocby po to by utrzymac odpowiednia wage, aby sie nie okazało, ze bolid przez kierowce jest zbyt ciezki bo ten zaniedbal diete i cwiczenia. Poza tym jak tez wspomniał kanar w F1 sa ogromne przeciazenia , ktore osiagaja czasem nawet 6G. Ponadto musza pracowac nad sprawnoscia karku, rak itd bo jada czasem ponad godzine rece sa w praktycznie jednej pozycji, a głowa przy zakretach przechyla sie z prawej na lewa strone no i musi tez utrzymywac ciezar kasku, wiec oddzielnego przygotowania wymagaja tez miesnie karku. Dlatego tez duzo biegaja, pływaja, chodza na siłownie gdzie duzy nacisk kładziony jest własnie na ramiona. A co do diety to musi byc bogata w bialka i weglowodany, poza tym musza pic duzo wody, aby nie doprowadzic do odwodnienia organizmu podczas gdy na torze jest bardzo goraco.
Cytat:
Chodziło mi o to, czy prowadzenie samochodu jest ćwiczeniem poprawiającym coś, a nie o to, czy prowadzenie F1 wymaga ćwiczeń fizycznych.
Nie kazdy sport podczas jego wykonywania sprawia, ze Twoja kondycja jest lepsza. Wezmy dla przykładu taki skok o tyczce. Wymaga wiecej wczesniejszego przygotowania sprawnosci fizycznej nizeli dodaje jej podczas samego jej wykonywania. Odnoszac sie do F1, to tak poprawia "cos" , a mianowicie wytrzymałosc własnie miesni karku i ramion oraz samego organizmu, ktory musi przetrzymac w bardzo wysokich temp. jakie sa w bolidzie. Ale oczywiscie trzeba zawsze wczesniej nad sprawnoscia tych czesci ciała duzo pracowac, bo inaczej jazda takim bolidem nie miałaby sensu.
Oto odwołanie sie do kolejnych dwoch argumentow ; )) Wciaz myslisz, ze F1 to nie sport ??
Cytat:
pamiętam, że jedna z dziewczyn na tym forum studiuje prawo, błagam Cię napisz, że to nie jesteś Ty)
Tak to ja.
_________________ "...She said: "You wanna go for a ride? I've got sixteen hours to burn, and I'm gonna stay up all night... "
1. Hamilton to nie jedyny zawodnik w F1. Wiec reszta przestrzega , a przynajmniej stara sie przestrzegac zasad tej dyscypliny. Hamiltonowi to tez sie zdarza ; ) Tak wiec, odwołanie sie do przypadku jakim jest Hamilton nie było najlepsze ; ))
Reguły się przestrzega, albo się reguł nie przestrzega, nie ma stanów pośrednich. To, że ktoś czasem postąpi zgodnie z reguły to nie znaczy, że przestrzega reguł. A oprócz starań zawodników są jeszcze sędziowie, którzy się starają, żeby kara za łamanie reguł nie była zbyt dotkliwa, przez co niektórym zawodnikom/zespołom, opłaca się reguł nie przestrzegać.
BabciaKartoflanka napisał/a:
Jak juz wczesniej napisał kanar F1 to sport , gdzie zawodnicy MUSZA miec dobra kadycje, MUSZA cwiczyc, chocby po to by utrzymac odpowiednia wage, aby sie nie okazało, ze bolid przez kierowce jest zbyt ciezki bo ten zaniedbal diete i cwiczenia.
Tak ja już wcześnie napisałem kanarowi nie ma to nic do rzeczy.
BabciaKartoflanka napisał/a:
Nie kazdy sport podczas jego wykonywania sprawia, ze Twoja kondycja jest lepsza. Wezmy dla przykładu taki skok o tyczce. Wymaga wiecej wczesniejszego przygotowania sprawnosci fizycznej nizeli dodaje jej podczas samego jej wykonywania.
Po raz ostatni przypomnę, że to nie ja się odwoływałem do definicji sportu z wikipedii.
BabciaKartoflanka napisał/a:
Wezmy dla przykładu taki skok o tyczce.
Dla przykładu skok o tyczce, czyli następny sport, który ma tylko jedno odstępstwo od definicji podczas, gdy F1 ciągle ma trzy.
_________________ "and then I go and spoil it all
by saying something stupid
like: "I love you" "
Reguły się przestrzega, albo się reguł nie przestrzega, nie ma stanów pośrednich.
W zadnym ze sportow nie jest tak, aby nie znalazł sie ktos kto zasad nie przestrzega ; ) A jedna osoba nieprzestrzegajaca zasad nie czyni stanu posrednim ; ))
Cytat:
Tak ja już wcześnie napisałem kanarowi nie ma to nic do rzeczy.
kenusarf napisał/a:
BabciaKartoflanka napisał/a:
Nie kazdy sport podczas jego wykonywania sprawia, ze Twoja kondycja jest lepsza. Wezmy dla przykładu taki skok o tyczce. Wymaga wiecej wczesniejszego przygotowania sprawnosci fizycznej nizeli dodaje jej podczas samego jej wykonywania.
Tu masz jasno i wyraznie napisane, ze podczas wykonywania tego sportu nie musi on przynosic korzysci jesli chodzi o sprawnosc fizyczna. Wiecej wysiłku wkładasz w przygotowanie co własnie wtedy daje efekty.
kenusarf napisał/a:
Po raz ostatni przypomnę, że to nie ja się odwoływałem do definicji sportu z wikipedii.
...
kenusarf napisał/a:
Dla przykładu skok o tyczce, czyli następny sport, który ma tylko jedno odstępstwo od definicji podczas, gdy F1 ciągle ma trzy.
Hehe...
Czepiasz sie głupot i tyle. Poza tym, nie wiem jak ktos kto nie zna tego sportu, nie oglada, nie interesuje sie moze wmawiac innym, ze to nie jest sport. Jak dla mnie to smieszne. Zacznij ogladac, poznaj zasady, wtedy bedziemy mogli podjac dyskusje. Obecnie twoje zaczepne argumenty, gdzie czepiasz sie pojedynczych słow i zdan nie sa dla mnie przekonywujace ; )) Dlatego jak dla mnie koniec tematu ; )
Tyle.
_________________ "...She said: "You wanna go for a ride? I've got sixteen hours to burn, and I'm gonna stay up all night... "
Zauważcie moi mili, że każdy kierowca, który coś przeskrobał w trakcie wyścigu dostaje kare, albo reprymendę jeśli wykroczenie nie zagraża innemu kierowcy, albo wtedy jeśli kierowca przestrzega regulamin i raz zdarzy mu się wpadka, ale kogo to obchodzi...
Hamilton dla kibica, który oglądając F1 popija piwko jest zwykłym suniksynem, którego powinno się spalić na stosie za to, że nie przepuści innego kierowcy z pocałowaniem ręki, albo dlatego, że wyprzedził samego guru Kubice, czy parę razy złamał regulamin. Popatrzcie na Alonso(tego, który jest dla kibica z piwkiem mistrzem, bo kumpluję się z Kubicą), który podczas ostatniego wyścigu wyprzedził Roberta ścinając wszystkimi czterema kołami szykanę, a następnie miał pretensje do sędziów, że niesłusznie go ukarali, po czym strzela wielkiego focha jak jakiś dzieciak, któremu zabrano zabawkę, dwukrotny mistrz świata tak się nie zachowuje. Przypomnę po raz n-ty, że Alonso powinien zamknąć twarz i nie udzielać się w sprawie sędziowania po aferze singapurskiej w której był jedynym wygranym, a na dodatek zachował się jak zwykły tchórz nie przyznając się do winy, sportowiec tak się nie zachowuje.
kenusarf napisał/a:
Dla przykładu skok o tyczce, czyli następny sport, który ma tylko jedno odstępstwo od definicji podczas, gdy F1 ciągle ma trzy.
a co to za różnica czy ma jedno ustępstwo czy trzy? Ważne, że jakieś ma.
_________________ Siała baba mak, nie wiedziałą jak, a dziad wiedział nie powiedział i to było tak!
Ostatnio zmieniony przez kanarinho 2010-07-14, 01:45, w całości zmieniany 1 raz
W zadnym ze sportow nie jest tak, aby nie znalazł sie ktos kto zasad nie przestrzega ; ) A jedna osoba nieprzestrzegajaca zasad nie czyni stanu posrednim ; ))
Tylko, że w normalnych sportach osoby nieprzestrzegające przepisów liczą na to, że pozostaną niezauważone, bo kara jest dotkliwsza niż zysk ze złamanie reguł. Podejście do reguł w F1 wypacza sens rywalizacji. Hamilton łamie zasady, jest to zauważone, ale karany jest w taki sposób, że wychodzi na plus.
BabciaKartoflanka napisał/a:
Hehe...
Hehe... co? To definicji odwołała się ktoś inny, że niby ta definicja rozstrzyga, że F1 to jest sport, więc dla jasności pokazałem też, że tak nie jest. I piszę o tym już chyba trzeci raz, a do Ciebie nadal to nie dociera. A tak na marginesie, jeżeli bym się odwoływał do definicji z wikipedii.
BabciaKartoflanka napisał/a:
Czepiasz sie głupot i tyle. Poza tym, nie wiem jak ktos kto nie zna tego sportu, nie oglada, nie interesuje sie moze wmawiac innym, ze to nie jest sport. Jak dla mnie to smieszne.
Ja nikomu nic nie wmawiam. Napisałem, tylko, że moim zdaniem nie powinno się tego nazywać sportem, głównie po to żeby wyrazić swoją opinię na temat "współzawodnictwo w F1". A to inni zaczęli mi wmawiać, że F1 to jednak jest sport.
A Ty najpierw chciałaś mnie wyśmiać, potem spróbowałaś podjąć dyskusję, a gdy okazuje się, że nie masz argumentów to stwierdzasz, że "czepiam się głupot i w ogóle to się nie znam".
A ja na samym początku określiłem się jako osoba nieinteresująca się F1, ale dopóki Ci się wydawało, że masz jakieś szanse w dyskusji to Ci to nie przeszkadzało.
kanarinho napisał/a:
a co to za różnica czy ma jedno ustępstwo czy trzy? Ważne, że jakieś ma.
Tylko jeżeli, tę definicję się uzna za rozstrzygającą. Ja się nie kieruje definicją z wikipedii, bo sport to pojęcie szerokie i dzisiaj już bardzo nieostre. Zdanie "F1 nie powinna być nazywana sportem" to moja osobista opinia oparta na odczuciach wobec 3 kwestii o których napisałem. Co nie znaczy, że F1 nie powinno być. Jest to biznes, który jakimś ludziom dostarcza rozrywki i w jakimś stopniu stymuluje rozwój technologii.
kanarinho napisał/a:
Hamilton dla kibica, który oglądając F1 popija piwko jest zwykłym suniksynem, którego powinno się spalić na stosie za to, że nie przepuści innego kierowcy z pocałowaniem ręki, albo dlatego, że wyprzedził samego guru Kubice, czy parę razy złamał regulamin.
Wystarczy, że będzie się go karać tak jak innych, a z tego co czytam to on ma jakąś taryfę ulgową. Nie wiem czy dobrze zrozumiałem na podstawie tekstu, ale w jakimś wyścigu Hamilton wyprzedził samochód bezpieczeństwa, dzięki czemu zyskał okrążenie przewagi nad tymi, którzy byli tuż za nim, a dostał karę przejazdu przez to miejsce, gdzie wymieniają opony, kilkadziesiąt sekund, w takim momencie wyścigu, że w sumie wyszedł na plus. Takie rzeczy wypaczają sens rywalizacji i współzawodnictwa. IMO w prawdziwym sporcie nie powinno być miejsca na kalkulację czy opłaca się złamać przepisy. Zawsze będzie ktoś kto złamie przepisy licząc na to, że nie zostanie złapany, ale w F1 mają środki, aby każde złamanie przepisów wyłapać.
_________________ "and then I go and spoil it all
by saying something stupid
like: "I love you" "
Litosci! ;D A jakie sporty wg Ciebie sa normalne, a jakie nienormalne ;D ? I na jej podstawie, podawałes odstepstwa.
kenusarf napisał/a:
To definicji odwołała się ktoś inny,
Na poczatku, potem Ty zaczałes sie do niej odwoływac, probujac udowodnic, iz F1 to nie sport.
Cytat:
A to inni zaczęli mi wmawiać, że F1 to jednak jest sport.
Udowadniac ; )
kenusarf napisał/a:
a gdy okazuje się, że nie masz argumentów to stwierdzasz, że "czepiam się głupot i w ogóle to się nie znam".
Nie mam ? Błagam Cie. Kontrujesz kazdy moj argument, twierdzac, ze ejstem głupia, wymyslam smieszne argumenty, ktore w sumie nic nie mowia i nie daja Ci w pełni szansy na to, aby przekonac sie o tym, ze F1 to sport. Ale to, ze jeszcze nie wbiłes sobie do głowy, ze F1 to taki sport jak kazdy inny to tylko i wyłacznie Twoj problem, bpo z tego co zaczynam juz od dawna zauwazac, to ejstes zwykłym dzieckiem z przedszkola, ktore jak nie postawi na swoim, to zaczyna krzyczec i sie rzucac, wysmiewac itd. To naparwde nie sposob na osiagniecie celu. Poza tym, czasem trzeba sie przyznac do tego, ze Twoja wyzej postawiona opinia, nie zawsze jest trafna. Ty tego zdecydowanie nie potrafisz, tylko robisz z siebie wszystkowiedzącego najlepiej, a cała reszta wokoł Ciebie to banda idiotow, ktora wysuwa smieszne i mało inteli9gentne argumenty. Kiedy Ty nawet nie ogladajac tego sportu, nie znajac zasad smiesz postawic opinie , ze F1 to nie sport... A jesli chodzio o argumenty, to podałam Ci juz kilka i moge podac jeszcze, ale pewnie i tak to nic nie zmieni, wiec jaki to ma sens, jak jestes uparty jak osioł.
Cytat:
A ja na samym początku określiłem się jako osoba nieinteresująca się F1, ale dopóki Ci się wydawało, że masz jakieś szanse w dyskusji to Ci to nie przeszkadzało.
Zawsze mam szanse w dyskusji, a to, ze na samym poczatku nie napisałam Ci, ze ejstes zielony jesli chodzi o ten sport , to nie znaczy, ze mi to nie przeszkadzało, Panie przenikajacy nasze mysli i stwierdzenia ; ))
kenusarf napisał/a:
Wystarczy, że będzie się go karać tak jak innych, a z tego co czytam to on ma jakąś taryfę ulgową. Nie wiem czy dobrze zrozumiałem na podstawie tekstu, ale w jakimś wyścigu Hamilton wyprzedził samochód bezpieczeństwa, dzięki czemu zyskał okrążenie przewagi nad tymi, którzy byli tuż za nim, a dostał karę przejazdu przez to miejsce, gdzie wymieniają opony, kilkadziesiąt sekund, w takim momencie wyścigu, że w sumie wyszedł na plus. Takie rzeczy wypaczają sens rywalizacji i współzawodnictwa. IMO w prawdziwym sporcie nie powinno być miejsca na kalkulację czy opłaca się złamać przepisy. Zawsze będzie ktoś kto złamie przepisy licząc na to, że nie zostanie złapany, ale w F1 mają środki, aby każde złamanie przepisów wyłapać.
Przynajmniej w jednym sie z Toba zgadzam, mimo, ze nic nie wiesz o tym sporcie, ale do tego, ze Hamilton jest karany w spsosb ulgowy, nie trzeba duzej wiedzy o tym sporcie. Ale jeden Hamilton nie sprawia , ze mozesz powiedziec iz F1 to nie sport.
A to gdzie wymieniaja opony to jest Aleja serwisowa zwana Pit-lane.
_________________ "...She said: "You wanna go for a ride? I've got sixteen hours to burn, and I'm gonna stay up all night... "
A jakie sporty wg Ciebie sa normalne, a jakie nienormalne ;D ?
To jest temat o F1, a regulamin nie pozwala na robienie offtopów.
BabciaKartoflanka napisał/a:
Na poczatku, potem Ty zaczałes sie do niej odwoływac, probujac udowodnic, iz F1 to nie sport.
Odwołałem się do niej , bo trafiłem na osobę bezmyślną/mało spostrzegawczą(niepotrzebne skreślić), która nie potrafiła odczytać prostej informacji, którą zawarłem w pierwszym poście i musiałem powtórzyć to co już napisałem. Nie byłoby sensu powtarzać słowo w słowo, więc przy okazji odwołałem się do definicji, żeby upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu, bo osoba, która się do niej odwołała mylnie uznała, że ta definicja rozstrzyga, że F1 jest sportem.
BabciaKartoflanka napisał/a:
Udowadniac ; )
Argumentacja z Twojej strony to "bo dla kierowców to jest pasja i sport, więc to jest sport" i "skok o tyczce też nie poprawia sprawności fizycznej". IMO takie udowadnianie to nie udowadnianie.
BabciaKartoflanka napisał/a:
Kontrujesz kazdy moj argument, twierdzac, ze ejstem głupia,
1. Gdzie stwierdziłem, że jesteś głupia?
2. Obydwa Twoje argumenty skontrowałem merytorycznie w taki sposób "skok o tyczce ma o dwa odstępstwa od definicji mniej niż F1" i " twierdzenia, że F1 to sport na podstawie założenia, że F1 to jest sport nie wnosi nic do dyskusji"
BabciaKartoflanka napisał/a:
Ale jeden Hamilton nie sprawia , ze mozesz powiedziec iz F1 to nie sport.
Ulgowe traktowanie Hamiltona przez sędziów to IMO wypaczenie sensu współzawodnictwa. Jeżeli nie ma współzawodnictwa i nie ma korzystnego wpływu na zdrowie uprawiających to mam prawo uważać, że F1 to nie jest sport, gdyż sport w ścisłym znaczeniu to rywalizacja podnosząca sprawność fizyczną, a w szerszym znaczeniu rywalizacja lub podnoszenie sprawności poprzez ćwiczenie fizyczne lub przełamywanie własnych ograniczeń fizycznych. Można się ze mną nie zgadzać w kwestii tego, że jeden faworyzowany Hamilton to jeszcze nie jest wypaczenie rywalizacji, ale to nie jest powód do wyśmiewania mnie jak to próbowałaś zrobić na początku. I żeby było jasne to właśnie ta próba wyśmiania mnie oznacza, że to Ty jako pierwsza byłaś niemerytoryczna i skoncentrowana na ataku drugiej osoby w tej dyskusji,
A to, że się nie znam nie ma nic do rzeczy, dopóki nie wykażesz w moim rozumowaniu jakiegoś błędu merytorycznego. Póki co zgodziłaś się z tym, że Hamilton jest faworyzowany, czyli tym co najważniejsze dla mojej wypowiedzi.
_________________ "and then I go and spoil it all
by saying something stupid
like: "I love you" "
Argumentacja z Twojej strony to "bo dla kierowców to jest pasja i sport, więc to jest sport" i "skok o tyczce też nie poprawia sprawności fizycznej". IMO takie udowadnianie to nie udowadnianie.
Cytat:
Kontrujesz kazdy moj argument, twierdzac, ze ejstem głupia, wymyslam smieszne argumenty, ktore w sumie nic nie mowia i nie daja Ci w pełni szansy na to, aby przekonac sie o tym, ze F1 to sport. Ale to, ze jeszcze nie wbiłes sobie do głowy, ze F1 to taki sport jak kazdy inny to tylko i wyłacznie Twoj problem,
Poza tym, wyciaganie zdan z kontekstu to nienajlepszy sposob na dysusje ; )
kenusarf napisał/a:
1. Gdzie stwierdziłem, że jesteś głupia?
kenusarf napisał/a:
pamiętam, że jedna z dziewczyn na tym forum studiuje prawo, błagam Cię napisz, że to nie jesteś Ty)
kenusarf napisał/a:
gdyż sport w ścisłym znaczeniu to rywalizacja podnosząca sprawność fizyczną, a w szerszym znaczeniu rywalizacja lub podnoszenie sprawności poprzez ćwiczenie fizyczne lub przełamywanie własnych ograniczeń fizycznych.
Mhm, wg Ciebie ; )
1. Wikipedia. Sport – według nauki o wychowaniu fizycznym: rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane dla przyjemności lub współzawodnictwa. Od "zwykłej rekreacji" ma go różnić przestrzeganie szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie.
2.Sciaga.pl „Sport to świadoma i dobrowolna działalność człowieka podejmowana w celu zaspokojenia potrzeb: zabawy, współzawodnictwa oraz doskonalenia własnych cech fizycznych i umysłowych. Wyraża się przez ćwiczenia i gry uprawiane według określonych zasad (...)” . Sportem określa się nie tylko uprawianie określonej działalności w sposób systematyczny lecz także sporadyczny. W związku z tym pojęcie to obejmuje wszelkie formy udziału w walkach i grach. Nie zawęża się do działalności, którą zwykło się określać jako sport wyczynowy.
3.kul.pl Według
koncepcji ludycznej (łac. ludo znaczy bawić się, grać) sport jest przede
wszystkim zabawą (grą). Zabawa (gra) nie zawiera w sobie żadnego przymusu,
tzn. jest działaniem wolnym, ma charakter odświętny (jest wyłączona z
codziennych zajęć i obowiązków), jej wyniki - jeśli jest grą połączoną ze
współzawodnictwem - nie dadzą się przewidzieć; jest działaniem
nieproduktywnym w sensie ekonomicznym i finansowym, kierowanym przez
określone reguły oceny, działaniem powtarzalnym, zakłada równość jej
uczestników oraz towarzyszy jej napięcie emocjonalne i określona strategia
działania. Można tu jeszcze dodać funkcję perfekcjonistyczną, polegającą na
konieczności przezwyciężania trudności w celu samodoskonalenia się.
itd itd ; ))
kenusarf napisał/a:
Póki co zgodziłaś się z tym, że Hamilton jest faworyzowany, czyli tym co najważniejsze dla mojej wypowiedzi.
To zauwaza wiekszosc.
_________________ "...She said: "You wanna go for a ride? I've got sixteen hours to burn, and I'm gonna stay up all night... "
Poza tym, wyciaganie zdan z kontekstu to nienajlepszy sposob na dysusje ; )
1. Czemu więc to robisz?
2. Pokaż mi jakieś swoje zdanie, które wyrwałem z kontekstu, pokaż ten kontekst, który zmienia jego wymowę.
Cytat:
Teraz
kenusarf napisał/a:
Odwołałem się do niej
Wczesniejkenusarf napisał/a:
To definicji odwołała się ktoś inny,
Wcześniej chodziło o odwołanie się jako pierwsza osoba w dyskusji, wprowadzenie do dyskusji tej definicji, co wynika z kontekstu, z którego wyrwałaś te słowa...
Nadal nie pokazałaś, gdzie nazwałem Ciebie głupią:
Cytat:
pamiętam, że jedna z dziewczyn na tym forum studiuje prawo, błagam Cię napisz, że to nie jesteś Ty)
To nawet wyrwane z kontekstu nie oznacza "jesteś głupia". A chodziło o poważny logiczny błąd w Twojej argumentacji. O ile się nie mylę logika jest już na pierwszym roku,a logiczne argumentowanie to podstawa dla prawnika, więc nie dziw, że wolałbym, aby osoba po pierwszym roku prawa nie popełniała takich błędów w argumentowaniu.
Cytat:
1. Wikipedia. Sport – według nauki o wychowaniu fizycznym: rozmaite formy aktywności fizycznej i umysłowej, podejmowane dla przyjemności lub współzawodnictwa. Od "zwykłej rekreacji" ma go różnić przestrzeganie szeregu reguł obowiązujących w danej dyscyplinie.
Hę? F1 nie jest podejmowane dla przyjemności, IMO nie ma tam prawdziwego współzawodnictwa. Nie jest to rekreacja, IMO Hamiltona reguły nie obowiązują. Jesteś daleko od przekonania mnie, że F1 to sport co dopiero mówić o wyśmiewaniu za to, że uważam inaczej.
BabciaKartoflanka napisał/a:
2.Sciaga.pl „Sport to świadoma i dobrowolna działalność człowieka podejmowana w celu zaspokojenia potrzeb: zabawy, współzawodnictwa oraz doskonalenia własnych cech fizycznych i umysłowych. Wyraża się przez ćwiczenia i gry uprawiane według określonych zasad (...)” . Sportem określa się nie tylko uprawianie określonej działalności w sposób systematyczny lecz także sporadyczny. W związku z tym pojęcie to obejmuje wszelkie formy udziału w walkach i grach. Nie zawęża się do działalności, którą zwykło się określać jako sport wyczynowy.
Ściąga.pl? Serio? Zresztą tutaj też jest mowa o zasadach, zabawie, współzawodnictwie i doskonaleniu własnych cech fizycznych. Czy to w ogóle czytasz te definicje? Przecież to jest ciągle to samo.
BabciaKartoflanka napisał/a:
3.kul.pl Według
koncepcji ludycznej (łac. ludo znaczy bawić się, grać) sport jest przede
wszystkim zabawą (grą). Zabawa (gra) nie zawiera w sobie żadnego przymusu,
tzn. jest działaniem wolnym, ma charakter odświętny (jest wyłączona z
codziennych zajęć i obowiązków), jej wyniki - jeśli jest grą połączoną ze
współzawodnictwem - nie dadzą się przewidzieć; jest działaniem
nieproduktywnym w sensie ekonomicznym i finansowym, kierowanym przez
określone reguły oceny, działaniem powtarzalnym, zakłada równość jej
uczestników oraz towarzyszy jej napięcie emocjonalne i określona strategia
działania. Można tu jeszcze dodać funkcję perfekcjonistyczną, polegającą na
konieczności przezwyciężania trudności w celu samodoskonalenia się.
OMG F1 jako ludyczna zabawa? Jak chcesz uważać F1 za ludyczną zabawę to proszę bardzo, ale tutaj z kolei mamy "jest działaniem
nieproduktywnym w sensie ekonomicznym i finansowym" co nijak do F1 nie pasuje.
Cytat:
itd itd ; ))
Więc czekam. Jak widzisz z marszu skontrowałem wszystkie Twoje definicje. Może jak znajdziesz 100 definicji to trafi się jakaś, które będzie pasowała do F1.
_________________ "and then I go and spoil it all
by saying something stupid
like: "I love you" "
Jakby wszyscy kierowcy mieli być karani dokładnie tak samo, to trzeba by zatrudnić maszynę, żeby to robiła. Człowiek jest nie tylko omylny, ale również zawsze stronniczy. Obiektywizm nie istnieje u ludzi. Każdy ma jakieś zdanie.
Nie trzeba maszyny. Wystarczą przepisy, które precyzyjne bez miejsca na uznaniowość i jeżeli tymi przepisami będzie się kierował człowiek to będzie wszystko ok. Natomiast jeżeli nie ma takich przepisów to nie ma możliwość, żeby zaprogramować maszynę-sędziego.
Nie wiem czy w F1 są takie przepisy czy nie. Wiem tylko, że nie oglądam F1, bo mnie to coś nudzi, a jeżeli o tym ostatnio słyszę to głównie w kontekście tego, że sędziowie faworyzują jednego z zawodników. Nudne(to oczywiście rzecz gustu), niesprawiedliwe ze względu na sędziowanie, zależne w dużej mierze od środków technicznych i raczej nie ma zdrowotnego wpływu na uprawiających to coś... IMO F1 nie powinna być nazywana sportem.
W wielu miejscach są przepisy, które precyzyjnie określają wiele rzeczy. Człowiek niestety zawsze pozwala sobie na interpretację. Jak pisałem wyżej obiektywizm nie istnieje u ludzi. Niestety przez ten fakt nawet najdokładniejsze przepisy można obejść poprzez interpretację. U siebie w firmie widziałem już nie raz takie rzeczy, więc mnie to już nie dziwi.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum