Wysłany: 2007-11-10, 14:24 Milosc czy przyzwyczajenie??
Mam problem.. jestem ze swoim chlopakiem juz 7 miesiecy.. Znajomi uwazali nas za idealna pare.. tak tez sie czulismy.. Nigdy sie nie klucilismy, sprzeczalismy. rozumielismy sie bez slow.. a co najwazniejsze bardzo sie KOCHALISMY (kochamy?). wszystko zaczelo sie psuc... Mam wrazenie, ze przez ostatnie dni spotykalismy sie "na sile", calowalismy sie "na sile", sluchalismy siebie "na sile". Pewnego wieczoru, spedzonego przed tv, posprzeczalismy sie o jakas drobnostke.. Nie odzywalismy sie do siebie przez pol h, po czym on poprostu wyszedl... Gdy o tym rozmawialismy powiedzial ze nie czuje sie tak jak kiedys.. tak jak na poczatku.. Ja tez doszlam do wniosku ze wszystko sie zmienilo.. Nie czuje juz dreszczyku emocji kiedy mamy sie spotkac.. podniecenia kiedy mnie dotyka.. ale wiem ze On mnie kocha.. nie wyobrazam sobie zycia bez niego..a moze to tylko przyzwyczajenie a nie milosc..? Nie wiem co mam robic.. powiedzialam mu, zebysmy odpoczeli od siebie przez jakis czas.. zgodzil sie.. CHCE RATOWAC SWOJ ZWIAZEK, ale kompletnie nie wiem jak. Pomocy..
pierwszy mały kryzys, więc nie rób z tego tragedii i się nie przejmuj
w Twoim przyszłym życiu, obojętnie z kim je zwiążesz, będzie dużo milion razy poważniejszych kryzysów, niż ten który teraz Cię dotknął.
_________________ egzystuję więc myślę.
niestety to drugie nie wszystkim jest dane.
Zrob sobie, ze tak powiem, kilka dni przerwy od niego, czyli... no miej jakas wymowke, zeby sie nie spotkac po kilku dniach sie steknicie za soba i bedzie, IMO, ok
jeśli się kocha to się o tym wie i nie ma się wątpliwości. może naprawdę już nie kochasz, albo nigdy nie kochałaś. na pytanie czy kochasz czy nie sama sobie musisz odpowiedzieć. może się pomyliliście, że to była miłość? bo miłość to tak szybko nie mija. stety lub nie, zależy od sytuacji danego człowieka.
_________________ egzystuję więc myślę.
niestety to drugie nie wszystkim jest dane.
No tak.. masz rację.. Musze przemyśleć parę spraw.. to jest tak : Jestem z nim i czuje się beznadziejnie.. Ale kiedy mysle ze moglabym z nim nie byc, stracic go to az mnie brzuch z nerwow boli..(glupio brzmi)
[ Dodano: 2007-11-10, 14:50 ]
Nori napisał/a:
No i zastanow sie, czy z innym nie byloby Ci lepiej
I czy umialabys go zostawic, w co watpie
nie czuje sie tak jak kiedys.. tak jak na poczatku..
To normalne, że związek ewoluuje i kiedy mija pierwsze zauroczenie, miłe początki zakochania, dwoje ludzi zachowuje się w stosunku do siebie inaczej, niż na pierwszych randkach. Ale jeśli Ty już po 7 miesiącach zastanawiasz się, czy to nie jest aby tylko przyzwyczajenie, to IMO nic z tego nie będzie.
Po 1sze nie jestem w szkole wiec nie musisz mnie poprawiac.. po 2 nie powiedzialas mi nic odkrywczego. Wiem,ze po jakims czasie "czar pryska", ale co mam zrobić, żeby to przetrwać? Chcę być z nim.
nie jestem w szkole wiec nie musisz mnie poprawiac
Robisz błędy, więc Cię poprawiam.
clumsy napisał/a:
nie powiedzialas mi nic odkrywczego.
A jakich odrywczych dobrych rad się spodziewałaś?
clumsy napisał/a:
co mam zrobić, żeby to przetrwać?
Skoro twierdzisz, że nie wyobrażasz sobie związku z kimś innym i zdajesz sobie sprawę z tego, że słodycz początków nie trwa wiecznie, otrzymałaś już odpowiedź - nie przejmować się przejściowym kryzysem.
powiedzialam mu, zebysmy odpoczeli od siebie przez jakis czas.. zgodzil sie..
A nie powinien. Albo się jest ze sobą i jest się tego pewnym na 100% albo to nie jest miłość tylko "chodzenie" i tyle.
Zamiast robić sobie przerwy lepiej siąść i wyjaśnić wszystko. Ewentualnie ułożyć plan-poprawy-sytuacji.
Sabu napisał/a:
bo związek przechodzi w następny etap nie bedziesz zawsze robiła się "mokra" na jego widok (sory za dosadność )
[quote="Sabu"]
jeśli to dla ciebie sukces to gratuluje
a moge wiedzieć ile masz lat ??
a żebys wiedział że sukces.. 18 (lat)
Może i ten problem sie wydaje dziecinny, ale to mój 1szy kryzys(jezeli mozna to tak nazwac). Wiem,że zdarzają się dużo gorsze rzeczy... ale mnie nie spotkały na szczęście. Nie jestem doświadczona w tych sprawach. To mój 1szy poważny związek.
aaa.. Kocham Go.. to nie jest TYLKO "chodzenie", nie jestem w podstawówce!
Wystarczyło pare godzi byś sama sobie odpowiedziała na pytanie, może przez następne pare godzin wpadniesz na pomysł co dalej robić... Porozmawiajcie ze sobą i się zastanówcie czego pragniecie, tylko Wy wiecie, co jest dobre dla Waszego związku.
_________________ "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum