• Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Czat • Katalog Firm • Przyjaciele
• Rejestracja • Zaloguj • Album


Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Ptaq
2008-09-02, 01:15
Autor Wiadomość

     Sol  



Zaproszone osoby: 1
Tytuł: Smarkula
Dołączyła: 11 Cze 2007
Posty: 5010

Wysłany: 2008-08-17, 03:18   

Opowieść pana Dorjee

Sobotnie przedpołudnie. Siedzę przy drodze, prowadzącej do tybetańskiego domu spokojnej starości. Bajeczna panorama Himalajów, cisza. Drogą przechodzą staruszkowie, każdy przerzuca w dłoni koraliki modlitewne, niektórzy kręcą młynkami, usta cicho recytują mantry. Z pomarszczonych twarzy emanuje taki spokój, że sam uśmiecham się, a oni odpowiadają uśmiechem. ręceprecz odtybetu
W pewnym momencie pojawia się starszy mężczyzna, ubrany po europejsku. Widząc, że notuję, przysiada się. Pan Thutop Dorjee jest kierownikiem wydziału w home office, resorcie spraw wewnętrznych tybetańskiego rządu na uchodźstwie. Chętnie odpowiada na pytania („Moim obowiązkiem jest mówić o sprawie Tybetu, tym którzy chcą, i którzy nie chcą słuchać”). ręceprecz odtybetu
Przez rok prowadził wykłady uniwersyteckie w USA. Spotkał tam stypendystów z komunistycznych Chin. „Na początku moja amerykańska szefowa martwiła się: »To musi być dla ciebie straszne, sam wobec tych Chińczyków« – wspomina. – Też się obawiałem, ale podjąłem wyzwanie. Przywódca ich grupy zaatakował mnie. Spokojnie poleciłem im literaturę i strony internetowe o Tybecie. I wiesz co? Po tygodniu zaczęli mówić, że oni nic nie wiedzieli, że myśleli, iż Tybet był zawsze chińską prowincją. Zostaliśmy przyjaciółmi, choć trudno było przełamać barierę”. ręceprecz odtybetu
„Nasza polityka tak właśnie wygląda – mówi Thutop Dorjee. – Dalajlama powtarza, że to rząd chiński jest zły, a zwyczajni Chińczycy to dobrzy ludzie. Dlatego chcemy mieć jak najlepsze kontakty z ludźmi. Bo rząd kiedyś się musi zmienić... Kiedyś towarzyszyłem Jego Świątobliwości podczas podróży, na spotkania przychodzili też Chińczycy. I zwykle po spotkaniach przepraszali nas, że są Chińczykami. No, to już przesada, ale świadczy o skuteczności takiej polityki”. ręceprecz odtybetu
Ale czy polityka ta jest w stanie zmienić fakt, że Zachód faktycznie sprzedał sprawę Tybetu? Chinom przyznano organizację olimpiady, przyjęto je do Światowej Organizacji Handlu (WTO). ręceprecz odtybetu
Dorjee nie traci nadziei: „To smutne, że dla Ameryki ważniejsze są prawa autorskie niż prawa człowieka. Ale z drugiej strony, olimpiada jest okazją: Chiny mogą pokazać się z najlepszej albo z najgorszej strony. Nie wątpię, że wszystko pięknie zorganizują. Ale ludzie zobaczą też, że do pewnych regionów nie można wjechać. I nie wszyscy dostaną wizy. A czy Chiny się ucywilizują? W każdym razie, jest nadzieja. Nadzieja, że zrozumieją, iż zniszczenie sześciu tysięcy świątyń i klasztorów, zabicie ponad miliona Tybetańczyków było barbarzyństwem”. vręceprecz odtybetu
Czy wiadomo coś tutaj o polskiej inicjatywie na rzecz uwolnienia Panczenlamy? „O tak, jesteśmy wdzięczni za poparcie dla sprawy wolnego Tybetu” – mówi Thutop Dorjee (nie są to tylko słowa: w tybetańskiej prasie odnotowano drugą rocznicę wizyty Dalajlamy w Polsce i stanowisko Sejmu). „Z Panczenlamą sprawa jest równie straszna, co komiczna – ciągnie Dorjee. – Straszna, bo więzi się dziecko, a komiczna, bo chińscy komuniści-ateiści są tak religijni, że są w stanie rozpoznać inkarnację Panczenlamy, a nawet Dalajlamy...”. ręceprecz odtybetu
Dziwi ta pogoda ducha, w takiej sytuacji. „Dalajlama powtarza, że zmartwienie nic nie rozwiązuje, jedynie pogłębia problem. Należy skupić się na skutecznym działaniu, zachowując pogodę ducha” – wyjaśnia Dorjee i zaprasza do odwiedzenia siedziby rządu. To zespół budynków skupiony wokół małego placu: działa siedem departamentów, najważniejsze to home office (sprawy wewnętrzne), departament edukacji oraz kultury i religii. Każdy zajmuje się diasporą. Budżet rządu jest skromny: w tym roku 15 mln dolarów. Ale mimo to departament edukacji opiekuje się 82 szkołami tybetańskimi, rozrzuconymi od Nepalu po Indie. Ich uczniowie znajdują wykształcenie, a często też mieszkanie i wyżywienie. Zadaniem departamentu kultury i religii jest podtrzymywanie świadomości narodowej. ręceprecz odtybetu
Home office stara się o zapewnienie Tybetańczykom na uchodźstwie godziwego bytu. Wokół Dharamsali powstało wiele osiedli tybetańskich, gdzie uprawia się ziemię (rząd Indii przekazuje ją Tybetańczykom w 99-letnią dzierżawę). Dorjee przyznaje jednak, że trudno zachęcić do tego młodych, zwłaszcza że sprzedaż produktów rolnych jest mało opłacalna. Dlatego podjęto współpracę z Izraelem: tam Tybetańczycy uczą się uprawy w trudnych warunkach i tworzenia spółdzielni. Ale wielu młodych Tybetańczyków chciałoby się przenieść w inne regiony. „To niebezpieczne dla ich tożsamości – dowodzi Dorjee. – W obcym środowisku mogą zapomnieć o korzeniach. Robimy wszystko, by zostali z nami”. ręceprecz odtybetu
Na stwierdzenie, że na ulicach Mc Leod Ganj nie widać tybetańskich żebraków, Dorjee powie: „Od ponad 40 lat wszyscy jesteśmy żebrakami, zależnymi od innych”.
W drodze powrotnej mijam tybetański szpital: schludny, przed nim ambulanse, ofiarowane przez organizacje humanitarne. Szpital świadczy usługi każdemu, „bez względu na płeć, narodowość, kastę, religię”. Porada kosztuje pięć rupii (50 groszy). Obok różnych specjalizacji, jak w zachodnich szpitalach, jest oddział opieki nad ofiarami tortur.

Artur Klimaszewski z Dharamsali (północne Indie), źródło: tygodnik.com.pl
_________________
Dum spiro, spero.

"It seems that once you get laid, your life basically turns to shit."
 
 
 

     Colorblind  



Tytuł: zielona maupa
Dołączyła: 20 Cze 2007
Posty: 7732
Skąd: Bimini iiii Finimini

Wysłany: 2008-08-17, 03:18   

Maski są związane z tradycyjnymi tybetańskimi rytuałami, których korzenie są ukorzenione w dawnej religii Bon, która łączy elementy szamanizmu, animizmu, kultu demonów i zmarłych. Maski wyobrażają bogów i demony o ludzkich i zwierzęcych obliczach. Jedne są straszne, wręcz przerażające, inne natomiast budzą śmiech. Ozdobione są rogami, czaszkami, amuletami, biżuterią, wyróżnia je także zdecydowana kolorystyka. Zwykle pomalowane są na kolor czerwony, czarny, niebieski, jak również żółty.

Maski robią tybetańscy mnisi z papierowej masy (papier-maché), gliny, drewna i skóry, które potem zostają pomalowane. Według miejscowych wierzeń mają one wielką siłę, większą nawet od mocy, która jest przyzywna podczas rytuałów. Maski zakładają mnisi z okazji świąt buddyjskich, czasami świąt, które są obchodzone jedynie przez lokalny klasztor, a rytualny taniec oglądają tylko ci mnisi, którzy nie biorą udziału w tańcach. Najważniejszym świętem jest Monlam - wielkie Święto Modłów obchodzone podczas tybetańskiego Nowego Roku (według kalendarza księżycowego). Przypada ono w lutym lub na początek marca, według naszego kalendarza. W czasie obchodów świąt szczególnie ważną rolę odgrywa rytualny taniec cz' am, w którym mnisi tańczący w maskach bogów odgrywają sceny z pradawnych opowieści o walce dobra ze złem. W przerwach między pełnymi napięcia częściami spektaklu na scenę wychodzi a-ca-ra, rodzaj klowna odgrywający groteskowe przedstawienia z życia indyjskich mistrzów i świętych. Tańcom towarzyszą przeważnie dźwięki bębnów.

Przygotowanie masek i kostiumów jest zajęciem złożonym i wymaga dużych umiejętności. Po uroczystościach maski i kostiumy są starannie składane i przechowywane do następnej okazji. W razie potrzeby są odnawiane. Stanowią one przedmiot dumy danego klasztoru i chętnie są pokazywane gościom. źródło: ma.krakow.pl
ręceprecz odtybetu
_________________
"Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"

"Doskonale. Wszystko przebiega zgodnie z moim planem. Jestem bezwzględnie inteligentny."

bo w życiu ważne jest poczucie koloru
 
 

     Sol  



Zaproszone osoby: 1
Tytuł: Smarkula
Dołączyła: 11 Cze 2007
Posty: 5010

Wysłany: 2008-08-17, 03:19   

Miasto uśmiechniętych żebraków
Artur Klimaszewski z Dharamsali (północne Indie)

Kiedy w 1959 roku XIV Dalajlama, Tenzin Gyatso, podjął decyzję o ucieczce z okupowanego przez Chińczyków Tybetu, los jego oraz towarzyszących mu Tybetańczyków wydawał się niepewny. Dzisiaj, po z górą 40 latach, w Dharamsali u samych stóp Himalajów uchodźcy i ich potomkowie tworzą prężną społeczność, która walczy – choć bez przemocy – o wolność Tybetu oraz o utrzymanie tożsamości kulturowej narodu. ręceprecz odtybetu

Rozklekotany autobus wolno pnie się w górę. Choć odległość między Pothankot a Dharamsalą wynosi sto kilometrów, podróż zajmuje pięć godzin – droga staje się coraz bardziej malownicza. Po ciężkiej zimie, wiosna rozkwitła tysiącem barw i zapachów. Przed nami coraz wyraźniej wyrastają masywy Himalajów. Krajobraz, dzięki któremu łatwiej zrozumieć, dlaczego wygnany Dalajlama osiedlił się właśnie tutaj. ręceprecz odtybetu

Kilka miesięcy temu spotkałem w Izraelu cztery młode Tybetanki, doskonale władające angielskim, ubrane w dżinsy i modne t-shirty. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiły po przyjeździe, było powieszenie na ścianie ich pokoju portretu Dalajlamy, przed którym nieustannie paliły się kadzidła. Dziewczęta przyjechały z miasta, do którego właśnie toczy się mój autobus: z północnych Indii, gdzie osiadła diaspora tybetańska. W Izraelu chciały studiować rolnictwo w trudnych warunkach klimatycznych. Nie wspomniały o emigracji na Zachód. „Naszym zadaniem jest wspieranie Dalajlamy i sprawy Tybetu” – powtarzały, gdy rozmawialiśmy o przyszłości. To zastanawiało: młode, wykształcone kobiety, wolą żyć w ubogich Indiach wśród swoich, niż ułożyć sobie życie na obczyźnie. ręceprecz odtybetu

„MAŁY TYBET”

W chwili przybycia Tybetańczyków Mc Leod Ganj – tak nazywa się centrum diaspory, miasteczko oddalone o kilka kilometrów od Dharamsala – było miejscem sennym i zaniedbanym, cieniem dawnej świetności czasów Imperium Brytyjskiego. Dziś to jeden z najważniejszych ośrodków turystycznych regionu. Różnica między nim a miastami indyjskimi jest tak wielka, że chwilami można odnieść wrażenie, iż jesteśmy w Tybecie: nad Mc Leod Ganj powiewają dziesiątki buddyjskich flag modlitewnych, po ulicach spacerują buddyjscy mnisi w charakterystycznych bordowych szatach.
A jedno wręcz uderza: Mc Leod Ganj jest czyste, czego nie da się powiedzieć o żadnym z indyjskich miast, z Delhi na czele. Nie do pomyślenia są tu zwały odpadów i nieczystości, w których gdzie indziej można utonąć. Tybetańczycy utworzyli doskonałe służby komunalne, których samochody krążą po ulicach; wiele kupiono za pieniądze fundacji amerykańskiego aktora Richarda Gere’a, przyjaciela sprawy Tybetu.
Również wiele instytucji usługowych w Mc Leod Ganj pozostaje w rękach Tybetańczyków: liczne i skromne, prowadzone domowym sposobem restauracje, zadbane i tanie hoteliki. W każdym z tych miejsc centralne miejsce zajmuje zdjęcie Dalajlamy, Karmapy i jedno z nielicznych zdjęć małego Panczenlamy, więzionego przez Chiny (patrz ramka obok – red.). Przed zdjęciami palą się wszędzie wieczne lampki. ręceprecz odtybetu
W restauracjach królują tybetańskie potrawy. Kuchnia tybetańska jest tu czymś więcej niż posiłkiem, to element pielęgnowania tożsamości kulturowej. Corocznie wiele kobiet przechodzi kursy gotowania, organizowane przez Tybetańskie Stowarzyszenie Kobiet. Jego zadaniem jest podtrzymywanie tradycyjnych umiejętności Tybetanek. Działa prężnie, prowadząc też własne zakłady krawieckie i sklepy, gdzie za niewielką sumę kupić można tradycyjne ubiory, ozdoby i inne wyroby rzemiosła. ręceprecz odtybetu
Jest wczesne popołudnie i w jednym z zakładów kilkanaście kobiet pochyla się nad maszynami. Spod igieł wychodzą kolorowe stroje, makatki i jedwabne flagi. Nagle w drzwiach pojawia się młody Brytyjczyk. To ochotnik, nauczyciel angielskiego. Kobiety z równą pieczołowitością co nad maszynami, pochylają się teraz nad odbitymi na ksero tekstami angielskich piosenek. Na ulicę niesie się ich śpiew, przeplatany śmiechem. źródło: tygodnik.com.pl
_________________
Dum spiro, spero.

"It seems that once you get laid, your life basically turns to shit."
 
 
 

     Colorblind  



Tytuł: zielona maupa
Dołączyła: 20 Cze 2007
Posty: 7732
Skąd: Bimini iiii Finimini

Wysłany: 2008-08-17, 03:19   

Po tybetańsku słowo "than" oznacza "płaski" a przyrostek "ka" znaczy malowidło.Thanki są malowane na bawełnianym płótnie rozpuszczalnymi w wodzie pigmentami mineralnymi i organicznymi, hartowanymi w roztworze ziół i kleju.Wykonanie thanki jest wyrazem nawrócenia na Buddyzm i czci, a celem thanki jest inspiracja do szacunku i oddania do Buddy. Dlatego thanka nie może zostać stworzona według woli artysty, lecz jedynie zgodnie z zasadami religijnymi.Cały proces powstania wymaga mistrzostwa rysunku i perfekcyjnego zrozumienia reguł symboliki. W Tybecie wykonanie thanki poprzedzały wielogodzinne modlitwy. Często twórca udawał się na odosobnienie, spędzał tygodnie lub miesiące w medytacji. Kiedy uzyskał wizję, urzeczywistniał ją - malował thanke. źródło: dzambhala.pl
ręceprecz odtybetu
_________________
"Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"

"Doskonale. Wszystko przebiega zgodnie z moim planem. Jestem bezwzględnie inteligentny."

bo w życiu ważne jest poczucie koloru
 
 

     Sol  



Zaproszone osoby: 1
Tytuł: Smarkula
Dołączyła: 11 Cze 2007
Posty: 5010

Wysłany: 2008-08-17, 03:19   

Pismo tybetańskie

Mistrz powiedział: Czyż nie daje to radości, gdy człowiek uczy się i czas swój ćwiczeniem w nauce wypełnia? Czyż nie sprawia to również radości, gdy wiedzę czerpać przybywają do niego przyjaciele z krain najdalszych? Czyż nie jest jednak prawdziwie szlachetnym ten, kto się nie smuci, choć się na nim ludzie nie poznali? ręceprecz odtybetu

Pismo tybetańskie wywodzi się od starożytnego pisma Brahmi, z czego wynika jego podobieństwo do pism używanych w Indiach. Alfabet a właściwie sylabariusz tybetański liczy 30 znaków. Sylaby alfabetu tybetańskiego ułożone są w następującej tradycyjnej kolejności. ręceprecz odtybetu

Apostrofem ' oznaczone są spółgłoski przydechowe, wymawiane podobnie jak w polskich słowach pchać i tchórz. Wymowa "ż" i "sz" zależy od dialektu i zmienia się odpowiednio od "ż" do "ź" i od "sz" do "ś". Połączenie "ng" oznacza "n" tylnojęzykowe, podobnie jak w języku angielskim.
Znak `a, zwany `a-cz'ung, służył zasadniczo do dwóch celów: (1) Zaznaczanie wokalizacji "a" po zbitce spółgłosek (np. dga`) w sytuacji gdy brak `a-cz'ungu pozwalał na odczytanie słowa z wokalizacją "a" między spółgłoskami (np. dag). (2) Zaznaczenie długich samogłosek w słowach transkrybowanych z sanskrytu.
Samogłoski i, u, e, o zapisuje się przy pomocy znaków diakrytycznych, umieszczanych powyżej lub poniżej właściwego znaku. ręceprecz odtybetu

W piśmie tybetańskim występowały też ligatury, czyli połączenia dwóch znaków.

Alfabet tybetański używany jest także do zapisu słów sanskryckich. Dlatego wprowadzono dodatkowe znaki na oznaczenie liter sanskryckich, nie występujących w języku tybetańskim.

Spółgłoski szczytowe t, t', d, n, s wymawiane są jak odpowiednie zębowe opierając koniec języka wysoko o podniebienie. M (anusvara) nadaje nosowe brzmienie samogłosce, nad którą jest umieszczony, H (visarga) brzmi podobnie jak polskie "h" z lekkim powtórzeniem poprzedzającej samogłoski. Samogłoski a, i, u są długimi samogłoskami, w dwugłoskach ai i au występuje długie a. ręceprecz odtybetu

Korzystając z wyżej podanych informacji możemy teraz podjąć próbę przeczytania tekstu dobrze znanej mantry. Występująca w tekście kropka po prawej stronie znaków (tyb. c'eg) oddziela sylaby, pionowa kreska z prawej strony jest znakiem kończącym zdanie. Widzimy tam też znaki służące do zapisu liter sanskryckich. ręceprecz odtybetu

Mantra napisana jest więc w sanskrycie i czyta się ją w tym języku w sposób następujący: OM MANI PADME HUM. Tybetańczycy wymawiają ją jako OM MANI PEME HUNG. Mantrę można przetłumaczyć na język polski jako "Klejnot w lotosie". źródło: meijieke.blogspot.com/
_________________
Dum spiro, spero.

"It seems that once you get laid, your life basically turns to shit."
 
 
 

     Colorblind  



Tytuł: zielona maupa
Dołączyła: 20 Cze 2007
Posty: 7732
Skąd: Bimini iiii Finimini

Wysłany: 2008-08-17, 03:20   

Tachi ma 29 lat. Dwanaście lat temu wraz z grupą przyjaciół zdecydował się uciec z Tybetu. Przez miesiąc błądzili po górach. Śladem tej ucieczki są powyginane odmrożeniami palce, które Tachi stara się ukryć, gdy zapala papierosa. Nie chce za wiele mówić o ucieczce, to było dla niego koszmarne doświadczenie. Jako dziecko przeszedł polio i większość drogi przyjaciele nieśli go na prowizorycznych noszach. Dzisiaj Tachi zastanawia się nad swoją przyszłością. Właśnie ukończył tybetańską szkołę w Dajeerling. Myśli o informatyce, ale kursy są drogie, a on musi jeszcze pomagać pozostawionej w Tybecie rodzinie. Takich jak Tachi spotyka się w Mc Leod Ganj na każdym kroku.
Tylko w ciągu pięciu pierwszych miesięcy tego roku, do Indii przybyło półtora tysiąca nowych uchodźców. Pierwszym ich etapem jest Nepal, gdzie zostają zarejestrowani i udziela im się pomocy. Później odsyłani są do Indii – do Mc Leod Ganj.
Wielki, trzypiętrowy budynek wyłożony prostymi białym kaflami: Centrum Przyjęć Uchodźców. Wielkie sale wypełnione równo ustawionymi pryczami. Niemiłosierny zaduch, dziś rano przybyło 27 osób, głównie młodych chłopców. Na ich ciałach widać ślady długiej wędrówki: obtarcia, owrzodzenia, odmrożenia. Uciekali przez trzy miesiące z odległej prowincji Tybetu, przez dwa tygodnie błądzili po górach.
Jeden z nich to Santha. Był nauczycielem chińskiego, którego obowiązkowo uczą się wszystkie dzieci. Rodziny, które odmawiają, wegetują. Mimo znośnych zarobków nauczyciela, Santha wybrał wolność. „Tybetańczycy w Tybecie są niczym – opowiada. – Nie ma pracy, nie ma rozwoju. Przyjeżdża coraz więcej chińskich osadników, z którymi nie jesteśmy w stanie rywalizować. Proszę, jeśli możesz, przekaż te informacje dalej, żeby świat wiedział o naszym cierpieniu i nie zapomniał o nas”. Oczy Santhy zachodzą łzami. To, czego teraz pragnie, to spotkanie i błogosławieństwo Dalajlamy.
Pomimo lat represji, a może właśnie dlatego, zakazane jest nawet posiadanie zdjęcia Dalajlamy. Z każdego słowa Santhy bije szacunek do przywódcy Tybetańczyków: błogosławieństwo to jedna z pierwszych rzeczy po przybyciu do Mc Leod Ganj. Później uchodźcy zostają wysłani do szkół. Małe dzieci znajdują schronienie w Wiosce Tybetańskich Dzieci, prowadzonej przez siostrę Dalajlamy, starsi uzupełniają braki w edukacji. Wszyscy dostają Kartę Uchodźcy i są „prześwietlani” – rząd indyjski obawia się przenikania chińskich szpiegów.
Po pięciu latach każdy decyduje sam o własnym losie. Nikt nie zatrzymuje ich na siłę. Nawet jeśli ktoś postanowi wracać do Tybetu – choć zapewne czekają go represje. To już ich wybór.

Artur Klimaszewski z Dharamsali (północne Indie), źródło: tygodnik.com.pl
ręceprecz odtybetu
_________________
"Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"

"Doskonale. Wszystko przebiega zgodnie z moim planem. Jestem bezwzględnie inteligentny."

bo w życiu ważne jest poczucie koloru
 
 

     Sol  



Zaproszone osoby: 1
Tytuł: Smarkula
Dołączyła: 11 Cze 2007
Posty: 5010

Wysłany: 2008-08-17, 03:20   

Edukacja w Tybecie

Z analizy oficjalnych statystyk wynika, że ponad 50 procent Tybetańczyków, którzy ukończyli piętnasty rok życia, jest analfabetami (przy krajowej średniej 11,6 procent). W niektórych regionach odsetek ten jest jeszcze wyższy. Władze ograniczają rolę języka tybetańskiego w systemie edukacyjnym; w 1997 roku ogłoszono, że tybetańskie dzieci będą się uczyć chińskiego już od pierwszej klasy. Rząd wyjaśnia, iż chce w ten sposób ułatwić Tybetańczykom rywalizację z chińskimi rówieśnikami, co na dłuższą metę umożliwi im zdobycie lepszego wykształcenia i pracy. Tybetański pozostaje językiem wykładowym w wiejskich szkołach podstawowych, ale edukacja trwa w nich z reguły tylko dwa, trzy lata. Dostęp do nielicznych szkół utrudniają wysokie ceny i duże odległości. Narzucając klasztorom „limity wiekowe”, władze odbierają dzieciom szansę na zdobycie wykształcenia w instytucjach monastycznych. Jednocześnie zamyka się placówki prywatne, których założyciele narazili się partii lub lokalnym aparatczykom. ręceprecz odtybetu

Struktura i finansowanie systemu edukacyjnego (podobnie jak służby zdrowia) ma również charakter dyskryminacyjny; rząd łoży niemal wyłącznie na placówki, które znajdują się w zdominowanych przez chińskich osadników miastach. W niektórych okręgach wiejskich Tybetańczycy są zmuszani do budowania i utrzymywania szkół z własnej kieszeni. Choć władze twierdzą, że edukacja na poziomie podstawowym jest bezpłatna, tybetańscy rodzice i uczniowie wnoszą bardzo wysokie opłaty, które nie obowiązują Chińczyków. W grudniu 2003 roku rządowe media opublikowały wyniki kontroli w ponad 60 tysiącach szkół z 20 prowincji ChRL, z których wynika, że podbierano w nich nielegalne opłaty w wysokości 21,4 miliarda yuanów (2,6 mld USD).

W Tybecie, oficjalnie, uczy się 81 procent dzieci w wieku szkolnym, większość kończy jednak tylko wiejskie szkoły podstawowe. Według urzędników lokalnych tybetański jest głównym językiem wykładowym w 60 procent szkół średnich, zwłaszcza w regionach wiejskich, choć prowadzi się w nich również zajęcia po chińsku. Organizacje pozarządowe utrzymują, że odsetek ten jest zawyżony. Większość uczniów tych placówek to Hanowie. Uczniowie regionalnych szkół średnich uczęszczają na zajęcia prowadzone po tybetańsku, niemniej muszą znać chiński, gdyż w tym języku wykłada się większość przedmiotów. W kilku regionach nie należących do TRA działają szkoły średnie, w których wykłada się po tybetańsku. Od połowy lat osiemdziesiątych fundusze, które miały pomóc Tybetańczykom w uzyskaniu wyższego wykształcenia, przeznaczane są na kierowanie ich do szkół w innych prowincjach. Źródła rządowe podają, że na stu uniwersytetach w różnych regionach ChRL kształci się obecnie 13 tysięcy tybetańskich studentów. Do zdobycia wykształcenia wyższego niezbędna jest znajomość języka chińskiego. ręceprecz odtybetu

Uniwersytet Tybetański (UT) miał kształcić około 1 300 tybetańskich studentów – przyszłych nauczycieli dla regionalnego systemu oświaty. Tybetańczycy patrzą z niechęcią na rosnącą liczbę chińskich studentów i wykładowców. Według oficjalnych statystyk Tybetańczycy – teoretycznie 95 procent mieszkańców – stanowią 80 proc. studentów i zaledwie 30 proc. wszystkich wykładowców akademickich w TRA. Choć mają uprzywilejowaną pozycję przy zapisach, na egzaminach często wyprzedzają ich – i zostają przyjęci – Chińczycy, którzy lepiej znają język i kończą lepsze szkoły średnie. Władze zmuszają profesorów, zwłaszcza z wydziału filologii tybetańskiej UT, który uchodzi za potencjalną wylęgarnię poglądów dysydenckich, do udziału w sesjach edukacji politycznej oraz do usuwania z programu i podręczników wszystkiego, co mogłoby rozbudzić „separatystyczne” i religijne zainteresowania studentów. Ze względów politycznych na indeksie znalazło się wiele starożytnych ksiąg. ręceprecz odtybetu

Pod koniec 2001 roku w lhaskich szkołach – już nie tylko średnich, ale i podstawowych – zaczęto nauczać wszystkich przedmiotów, poza językiem tybetańskim, po chińsku. (W 1987 roku X Panczenlama wymógł na Zgromadzeniu Przedstawicieli Ludowych TRA przyjęcie Ustawy w sprawie studiowania, używania i rozwijania języka tybetańskiego, zakładającej, że w 1993 roku w języku tym będzie się prowadzić wszystkie zajęcia w gimnazjach, a w 1997 – w liceach i technikach Tybetu. Prawa tego nigdy nie wprowadzono w życie, z czasem oficjalnie uznając je za „niepraktyczne” i „nieprzystające do rzeczywistości regionu”.) Zmiany takie wprowadza się obecnie w całym TRA. Tybetańscy nauczyciele obawiają się o swoje posady, gdyż realizacja planu władz musi pociągnąć za sobą – przewidziane w dziesiątym planie pięcioletnim – zatrudnienie w szkołach wielu Chińczyków. Wśród Tybetańczyków narasta lęk o przyszłość języka tybetańskiego, podstawowego medium tożsamości i kultury Tybetu.

Niemal 55 procent obywateli ChRL odebrało wykształcenie ponadpodstawowe; według rządowych statystyk w TRA wskaźnik ten (obejmujący również zameldowanych tam Hanów) wynosi zaledwie 15,4 procent. Z oficjalnych danych wynika, że wieśniaczka ze stosunkowo ubogiego Sichuanu – skąd pochodzi większość chińskich imigrantów – ma większe szanse na uzyskanie wykształcenia średniego od mężczyzny z wielkiego miasta TRA. Sytuacja mieszkańców syczuańskich miast jest pod tym względem dziesięć razy lepsza niż rezydentów Lhasy. Innymi słowy, na rynku pracy nawet uprzywilejowani Tybetańczycy nie mogą równać się ze znacznie lepiej wykształconymi i wykwalifikowanymi imigrantami z innych prowincji ChRL. ręceprecz odtybetu

Restrukturyzując gospodarkę TRA, w ostatnich latach wprowadzono egzaminy – w języku chińskim – na stałe posady w sektorze publicznym. Stawia to rdzennych mieszkańców na straconej pozycji, nawet jeśli są znacznie lepiej predysponowani do kierowania sprawami własnego regionu i kraju.

W marcu 2004 roku Chiny oskarżyły Specjalnego Sprawozdawcę ONZ ds. Dostępu do Edukacji o „stronniczość i nieodpowiedzialność”. K. Tomasevski przedstawiła Komisji Praw Człowieka niezwykle krytyczny raport, w którym wyraziła „przerażenie” liczbą analfabetów w Tybecie i oskarżyła ChRL o naruszanie zobowiązań międzynarodowych, uniemożliwianie edukacji religijnej oraz narzucanie wygórowanych, arbitralnych opłat. Według Tomasevski polityka oświatowa w Tybecie ma charakter „asymilacyjny” i nie uwzględnia „wartości języka oraz religii mniejszości”. ręceprecz odtybetu

Tybet w 2005 roku. Helsińska Fundacja Praw Człowieka

źródło: sft.org.pl
_________________
Dum spiro, spero.

"It seems that once you get laid, your life basically turns to shit."
 
 
 

     Colorblind  



Tytuł: zielona maupa
Dołączyła: 20 Cze 2007
Posty: 7732
Skąd: Bimini iiii Finimini

Wysłany: 2008-08-17, 03:21   

Pieśni VI Dalajlamy

VI Dalajlama (1683-1706) zasiadł na tronie w niezwykłych okolicznościach. Desi, regent zataił śmierć jego poprzednika – „Wielkiego Piątego” Lobsanga Giaco (1617-1682), który przy wsparciu Guszri-chana zjednoczył Tybet i objął w nim władzę polityczną i religijną – by bez przeszkód dokończyć budowę pałacu Potala. Korzystając z rad wyroczni, Desi samodzielnie odszukał inkarnację i w 1697 roku wyjawił prawdę rządowi. Najwięksi lamowie potwierdzili autentyczność tulku, a Panczenlama nadał mu imię Cangjang Giaco – „Ocean Melodyjnych Pieśni”.

Choć młody Dalajlama dokonywał błyskawicznych postępów w studiach i praktyce duchowej, nie chciał przyjąć ślubowań mnicha. Nocami, ku rozpaczy nauczycieli i regenta, wymykał się z pałacu do zajazdów i domów publicznych w wiosce Szol. Słynął z miłości do kobiet, alkoholu i wierszy, które uznaje się za najpiękniejsze liryki Tybetu.

Niepokoje wewnętrzne, spiski chanów i mandżurskiego cesarza przypieczętowały jego los. Uprowadzony z Lhasy przez mongolskie wojska zginął – czy, jak wolą Tybetańczycy, „zniknął” – w 1706 roku drodze do Pekinu. W ostatnim, dedykowanym kochance wierszu, napisał, że „rychło wróci z Lithangu”, gdzie dwa lata później przyszedł na świat jego następca, VII Dalajlama Kelsang Giaco.

Na drogi skraju ukradkiem serce mi płonie od chuci
Słodka o ciele tak wonnym
Jak gdybym turkus bezcenny
Dotknął i zaraz wyrzucił

***

Z dziewką z bazaru szeptałem
Trzy słowa przysięgi miłości
Wąż cętkowany swe sploty
Rozplata sam bez pomocy

***

A pierwszą kochankę, jak sądzę
Wydała wilcza suka
Me serce i ciało – to dla niej mało
I drogi na wzgórza wciąż szuka

***

Wszyscy o mnie plotkują
Wstyd zatruł wieczory i ranki
Już tylko trzy kroki i jestem
W gospodzie w ramionach kochanki

***

Pies stary, łańcuchowy
Serce ma większe niż śnicie
Nie mów im, piesku, wyszedł
O zmierzchu, a wrócił dopiero o świcie

***

Kochanko co w łóżku czekasz
By słodycz oddać mi ciała
Czyżbyś poza ubraniem
Pozbawić mnie czegoś chciała?

***

Gdyby dziewki żyły wiecznie
A wino płynęło jak rzeka
Gospoda byłaby niebem
A ja bym wciąż nie narzekał

***

Wstaje, odrzuca włosy
Skinieniem jeszcze kusi
„Smutnym”
„Nie martw się miły, każde rozstanie
Spotkaniem skończyć się musi”

***

Skrzydła, żurawiu biały
Pożyczyć zachciej mi, proszę
Lecieć daleko nie muszę
Z Lithangu rychło powrócę

hfhrpol.waw.pl/Tybet/raport.php?raport_id=207
ręceprecz odtybetu
_________________
"Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"

"Doskonale. Wszystko przebiega zgodnie z moim planem. Jestem bezwzględnie inteligentny."

bo w życiu ważne jest poczucie koloru
 
 

     Psycho Krusher  



Tytuł: Tajny admin
Dołączył: 09 Wrz 2006
Posty: 6385
Skąd: Shinbone Alley
Ostrzeżeń:
 2/3/5

Wysłany: 2008-08-17, 12:24   

Naprawdę. Wspaniały temat z wspaniałym spamem >_< Gratuluję.
_________________
I'm lying on my back now
The stars look all too near
Flowers on the razor wire
I know you're here


d(-_-)b
 
 

     Karczoch  



Tytuł: Tumnus
Dołączyła: 30 Sty 2008
Posty: 1609
Skąd: Cieszyn/B-Biała

Wysłany: 2008-08-17, 22:45   

aleście poszalały.
czytałyście to wszystko? O.O
ręceprecz odtybetu, troche tego dużo ^^'
_________________

serwus, madonna.


Ekshibicjoniści swoich czarnych myśli
pełnią co dzień swoją straż.[b]

[b](na wódce z Gałczyńskim, wrócę niebawem)
 
 
 

     Psycho Krusher  



Tytuł: Tajny admin
Dołączył: 09 Wrz 2006
Posty: 6385
Skąd: Shinbone Alley
Ostrzeżeń:
 2/3/5

Wysłany: 2008-08-17, 22:47   

This... "spam" is made of fail and poo
_________________
I'm lying on my back now
The stars look all too near
Flowers on the razor wire
I know you're here


d(-_-)b
 
 

     Tchesyek  



Dołączył: 18 Sie 2008
Posty: 6
Skąd: pochodzę?

Wysłany: 2008-08-18, 20:36   

po co to wklejacie? i tak tego nikt nie czyta xD a tak poza tym ręceprecz od tybetu
 
 
 

     Sol  



Zaproszone osoby: 1
Tytuł: Smarkula
Dołączyła: 11 Cze 2007
Posty: 5010

Wysłany: 2008-08-18, 21:41   

Tchesyek napisał/a:
po co to wklejacie? i tak tego nikt nie czyta xD
Wiemy, że nie czyta. A wklejamy, bo to może pomóc w akcji ręceprecz odtybetu.
_________________
Dum spiro, spero.

"It seems that once you get laid, your life basically turns to shit."
 
 
 

     zwolnij 


Dołączył: 22 Sie 2008
Posty: 0

Wysłany: 2008-08-22, 15:46   

mam jedno pytanie czy ktos wygrał jedą z nagród
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Prawdopodobnie najlepsze Forum Dyskusyjne &
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Pomagamy:
pajacyk

Sitemap:
tematy i użytkownicy