• Szukaj • Użytkownicy • Grupy • Oferty Pracy • Korepetycje • Przyjaciele • Chwilówki Forum
• Rejestracja • Zaloguj • Album


Poprzedni temat :: Następny temat
Autor Wiadomość

     Żelkii^^  



Dołączyła: 15 Maj 2010
Posty: 517
Skąd: mnie możesz znać?

Wysłany: 2010-06-04, 21:34   Szpital...

Otóż to, czego nie lubimy - szpital ; p Byliście w szpitalu? jeśli tak to dlaczego? A może znajdzie się ktoś, komu nigdy nic poważnego się nie stało? Jak t wszystko wspominacie? Nie widziałam żadnego tematu o szpitalu ... ; p


Nie umiesz napisac tematu normalnie? /Kurczol
_________________
Pa
Pa tataj
Pa tataj
Pa tatatatatataj...
www: http://www.czyscimykostke.pl/
 
 

     globus 



Dołączył: 16 Lut 2010
Posty: 124

Wysłany: 2010-06-04, 22:42   

nie byłem to nie wiem :)
złamałem raz rękę ale jak mały byłem i słabo pamiętam wizytę na pogotowiu :) i neich tak zostanie :)
 
 
 

     Martina  



Zaproszone osoby: 14
Tytuł: słodziak *^_^*
Dołączyła: 11 Paź 2005
Posty: 15490
Skąd: Poznań

Wysłany: 2010-06-07, 20:54   

raz po wypadku samochodowym chcieli mnie zostawić na obserwacji na noc, ale uciekłam. poza tym tylko na chwilę - wsadzić nogę w gips, zrobić prześwietlenie. nie leżałam nigdy, nie.
_________________
niezależność, radość życia, brak obsesji

 
 
 

     Smarkej  



Tytuł: Skądinąd
Dołączył: 25 Mar 2010
Posty: 4996

Wysłany: 2010-06-08, 08:56   

szpital to kiepska sprawa. pod koniec 2k8 leżałem w warschau okrągłe trzy tygodnie, dopóki nie dowiedzieli się, co jest i dopóki jakoś częściowo nie pocerowali. całe szczęście, że miałem ze sobą Yossariana i nikt nas nie zniknął. a wcześniej w 2k2 też dobre dwa tygodnie, ale impreza miała miejsce w my hometown, więc nie nadwerężyłem się psychicznie tak, jak te kilka lat później. teraz na sam dźwięk hasła 'szpital' znikam w okamgnieniu trzaskając nawet drzwiami obrotowymi. i hate.
_________________
It eluded us then, but that's no matter - tomorrow we will run faster, stretch out our arms further...
And one fine morning -

So we beat on, boats against the current, borne back ceaselessly into the past.
 
 

     matra  



Tytuł: Buka zimna suka
Dołączyła: 15 Sty 2010
Posty: 1042
Skąd: Dolina Muminków

Wysłany: 2010-06-08, 10:25   

Smarkej napisał/a:
teraz na sam dźwięk hasła 'szpital' znikam w okamgnieniu trzaskając nawet drzwiami obrotowymi. i hate.

tró.

Jak ktoś przeczyta całe te moje wypociny to szacun dla niego..

Dwa razy byłam w związku ze swoją chorobą, raz w związku.. z inną chorobą.. Pierwszy raz był w drugiej LO, siedziałam 8 dni i mimo, że nic nie jadłam, spasłam się o 1,5kg, wspaniały bezruch, jeszcze zima była, to ani do parku wyjść, tylko się latało do sklepiku po fajki spod lady. Śmiech był, bo w naszej 'palarni' paliliśmy razem z oddziałem zakaźnym (-% Ale w razie czego, to w budynku naprzeciwko była pulmonologia (-% Bym wtedy wiedziała, że następna wizyta w tym zasranym obskurnym syfie nastąpi właśnie na zakaźnym, to z miejsca bym się wyprowadzała. No ale niby wszystko ok, Matka zastrzegła, że nie mają mi podawać sterydów, wyszłam ze szpitala piękna i zdrowa ok godziny 18, o godzinie 20 miałam taki nawrót, że myślałam, że mnie po.ebie..

Potem było hmmm we wrześniu 2008 bodajże.. Złapało mnie przeziębienie zahaczające o zapalenie pęcherza i wszystko inne możliwe, węzły chłonne były powiększone w kilkunastu miejscach, ale ogólnie ok - lekarz dał mi antybiotyki bez wymazu z gardła, leczył mnie na grypę, ja rzygałam jak młody kocur, ogólnie prawie nie było ze mną kontaktu, tylko leżałam w łóżku otępiała. Zabrali mnie na pogotowie, gdzie zrobili badania krwi, ok godziny 20, mieliśmy czekać na wyniki dwie godziny, po 23 dowiedzieliśmy, że się im laboratorium zdupcyło [ktoś o tym mówił już przed 22...] i możemy się cmoknąć w dupę. Wróciliśmy do domu, jakieś 30-40min później dostaliśmy telefon, że wyniki w normie, ale żebyśmy podjechali sprawdzić jutro rano. No to podjechaliśmy i co? Próby wątrobowe mam o niecałe 300% zawyżone ale niii wszystko jest w porządku... Nic no, wykopali mnie na ten cholerny zakaźny leżeć. A co było w tym najśmieszniejsze? Że gdybym się nie zgłosiła tak do tygodnia, półtorej, to kopnęłabym w kalendarz. Ale spoko, leczona byłam na grypę jakimiś z dupy antybiotykami.
Miałam całe zaropiałe gardło, że łzy mi z bólu leciały do oczu przy przełykaniu śliny, zestresowana byłam do tego stopnia, że nasenne środki nie działały nic a nic [do tego te krzyki no kuźwa, daję sobie głowę uciąć, że którejś nocy słyszałam jak się małe dziecko drze, a to tylko dla dorosłych odział o_O], prawie nic nie jadłam, tylko kroplówki we mnie lali, ale najgorsze było pędzlowanie gardła, raz oplułam jedną z pielęgniarek flegmą :D masakra. Najśmieszniejsze było to, że przez kilka pierwszych dni kompletnie nikt nie wiedział co mi dolega. Potem padło, że to mononukleoza zakaźna - u 80% przebiega bez objawowo lub jak grypa, najczęściej w dzieciństwie, a pozostałe 20% ma takie jazdy jak ja. Ponoć wiele nie brakowało, żebym żółtaczkę jeszcze złapała. W momencie, kiedy chcieli mnie zacząć karmić dożylnie, coś się zaczęło polepszać, ale i tak mnie przetrzymali. Wyszłam po kilku dniach, wróciłam do domu i dostałam takiego ataku, że z miejsca wróciłam do tego samego szpitala jeno piętro wyżej na 'mój' oddział.
I kolejna historia...
Przezaje*iście mondra pani ordynator wzięła mnie tam na rozmowę, żeby wybadać co i jak. Oczywiście chciała mi nawkręcać, że to przez pracę i psa [praca od roku, pies od 1,5 ale faktycznie dopiero teraz mi coś jest..], więc mówię pindzie, że właśnie wyszłam ze szpitala po mononukleozie, obejrzała wpis i tyle. Wyrok - cyklosporyna A i maści. Pokazuje mi te same maści, których używałam za pierwszym razem [więc się cieszę, że to nie sterydy], a ona mi mówi, że ot sterydy.. Nosz kur@# nieźle ze mną polecieli przy pierwszej 'wizycie'.. Ale mówię babce, że nie będę brała cyklosporyny, bo mój układ immunologiczny leży i kwiczy, a to mi wątrobę rozdupcy doszczętnie, nie dotarło. Dopiero jak mój facet zrobił raban na pół szpitala to kobieta się go zapytała [odnośnie mononukleozy] 'to ona jest jeszcze chora?'. Tępa kretynka miała mój wypis ze szpitala w ręce i nawet nie przeczytała na co i jak długo chorowałam. Tego samego dnia wyszłam stamtąd w postanowieniu samodzielnego leczenia, które trwało pół roku, za co mnie z pracy wywalili.. Pomocy nie dostałam od nich żadnej mimo, że mieli obowiązek udostępnić mi sprzęt do leczenia, tak jak po ostatnim wyjściu, ale nie.

Sram na NFZ, wolę zdechnąć niż iść kolejny raz do szpitala, a to co napisałam to i tak spory skrót.
_________________
ocal życie - adoptuj!

m. gallery

http://uniquesofa.pl/informacje/
 
 
 

     Vulka  


Dołączyła: 02 Gru 2009
Posty: 7
Skąd: Kraków

Wysłany: 2010-06-15, 15:59   

Jak miałam 12 lat to wpadłam pod motor. Leżałam połamana w szpitalu kilka miesięcy i miałam dwie operacje. Boję się szpitala, mam z nim złe wspomnienia. W latach 90 szpitale nie były w najlepszym stanie i były bardzo przepełnione. Nie wiem jak jest teraz, podobno warunki są lepsze ale ja dalej mam traumę i wolę unikać...
 
 

     Żelkii^^  



Dołączyła: 15 Maj 2010
Posty: 517
Skąd: mnie możesz znać?

Wysłany: 2010-06-15, 17:43   

Dokładnie tak jak ja. Chociaż nigdy nic poważnego mi nie było ( i mam nadzieje że nie będzie), nienawidzę szpitali, choćby przez ten okropny "szpitalny" zapach...
_________________
Pa
Pa tataj
Pa tataj
Pa tatatatatataj...
www: http://www.czyscimykostke.pl/
 
 

     babka cukrowa  


Dołączyła: 22 Cze 2010
Posty: 31

Wysłany: 2010-06-26, 08:54   

W szpitalu byłam 24 lata temu Chociaż z zawodu jestem pielęgniaką to szpitala unikam jak ognia.Po pierwsze nie mogłam przez ostatnie 10 lat gdzie i z kim zostawić swojej obłożnie chorej matki;po drugie uważam że w szpitalu powinni leżeć tylko ludzie naprawdę chorzy którym zagraża życie.Są teraz oddziały ratunkowe i specjaliści którzy mogą pomóc bez hospitalizacji.
 
 

     MagdaLenka  



Tytuł: wariatka !
Dołączyła: 27 Lip 2010
Posty: 101
Skąd: spod Łodzi

Wysłany: 2010-07-28, 10:23   

Leżeć w szpitalu nie leżałam, nic sobie nawet nigdy nie złamałam. A odwiedzać szpital odwiedzam co pół roku. W dodatku mama jest pielęgniarką (w przychodni dziecięcej) więc mam to na co dzień :D
 
 

     Starrk  



Tytuł: \_(O_o)_/
Dołączył: 09 Wrz 2006
Posty: 16281
Skąd: Shinbone Alley

Wysłany: 2010-07-28, 18:26   

Nie, nie byłem w szpitalu. Nie, nie chcę kiedykolwiek tam trafić.

Bywałem tam odwiedzając bliskich i musze powiedzieć, że to przygnębiające miejsce. Do not want.
_________________
OH, U FINKZ DARKNES IZ UR ALLY. U MERELY ADOPTD TEH DARK; I WUZ BORN IN IT, MOULDD BY IT. I DIDNT C TEH LIGHT TIL I WUZ ALREADY MAN, BY DEN IT WUZ NOTHIN 2 ME BUT BLINDIN!
 
 

     MagdaLenka  



Tytuł: wariatka !
Dołączyła: 27 Lip 2010
Posty: 101
Skąd: spod Łodzi

Wysłany: 2010-07-28, 18:27   

Ktoś musi być (nie)zdrowo świrnięty (nie obrażając oczywiście) jeżeli chce trafić do szpitala :niepewny:
 
 

     Kaśś  



Tytuł: trujdupa
Dołączyła: 09 Cze 2010
Posty: 2134

Wysłany: 2010-07-28, 20:45   

Zdarzyło mi się raz- jako dziecko byłam na obozie harcerskim, miałam uczulenie na jakiegoś grzyba i zaczęłam dusić się w nocy. Z całej wizyty pamiętam tyle, że do wbicia kroplówki potrzeba było paru (dość starych i dość bujnie obrośniętych włosami) facetów. Tak, byłam silną dziewięciolatką. :D
_________________
"To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia."
Jonathan Carroll
 
 

     Piątula  



Dołączyła: 26 Gru 2008
Posty: 79

Wysłany: 2010-07-29, 12:33   

byłam kilkakrotnie. i wspominam dobrze... :D
poza jakimiś potworami narysowanymi na ścianach i ciągłymi obchodami z wystraszonymi studentami,to wszystko było jak najbardziej na tak.[nawet jedzienie :hyhy: ]
_________________
To,że dziewczynka wie jak udawać kobietę,nie oznacza,że jest gotowa zrobić to,co robią kobiety.
 
 
 

     mkicho  



Dołączyła: 26 Lip 2010
Posty: 40

Wysłany: 2010-07-29, 18:50   

Też byłam kilka razy jako dziecko i mi się podobało. Bo mogłam poznać nowe koleżanki i kolegów :hyhy:
_________________
save the castle, screw the princess
 
 

     fortuna 


Dołączył: 25 Lip 2010
Posty: 84

Wysłany: 2010-07-30, 12:38   

Żelkii^^ napisał/a:
Jak t wszystko wspominacie?

Nie lubię szpitali z perspektywy pacjenta. Obojętnie czy leżymy w oczekiwaniu na badania czy lżejsza lub cięższa choroba, to jednak zawsze w grę wchodzi coś niedobrego, co dzieje się w naszym organizmie. Nie znoszę ograniczenia wolności, a tu niestety mam to zapewnione.
_________________
Obawiać się trzeba nie tych co mają inne zdanie,
lecz tych, co mają inne zdanie,
ale są zbyt tchórzliwi by je wypowiedzieć.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


pozycjonowanie by s90.pl

Reklama:
Prawdopodobnie najlepsze Forum Dyskusyjne
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Pomagamy:
pajacyk

Sitemap:
tematy i u�ytkownicy